“Atlas shrugged”

Kilka cytatów ze świetnej książki “Atlas upadły”
##
<< — A, to? — powiedział profesor Pritchett. — Ależ wydaje mi się, że wyraźnie dałem do zrozumienia, iż ją popieram, gdyż popieram gospodarkę rynkową. Gospodarka rynkowa nie może istnieć bez rywalizacji. A zatem trzeba ludzi zmusić, by rywalizowali. Musimy więc sprawować władzę nad ludźmi, by ich zmusić do bycia wolnymi.

>>##
<< — Fabuła w literaturze to wulgarny prymitywizm — oświadczył z pogardą Balph Eubank.
Profesor Pritchett, przechodzący właśnie przez pokój, zatrzymał się i powiedział:
— Święta racja. Tak samo, jak logika w filozofii.
— Albo melodia w muzyce — dodał Mort Liddy.

>>##
<< — Oto całe twoje okrucieństwo, podłość i egoizm! Gdybyś kochał swojego brata, dałbyś mu pracę, na którą nie zasłużył, właśnie dlatego, że na nią nie zasłużył — to byłaby prawdziwa miłość, życzliwość i braterstwo. Bo niby do czego służy miłość? Jeśli ktoś zasługuje na posadę, nie ma nic cnotliwego w tym, że mu się jada. Cnotą jest dawanie tym, którzy nie zasługują.
>>##
<< Wprowadziliśmy w życie szlachetną zasadę historyczną: od każdego według jego umiejętności, każdemu według jego potrzeb. Każdy w fabryce, od sprzątaczki po prezesa, otrzymywał tę samą pensję — konieczne minimum. Dwa razy do roku zbieraliśmy się na walnym zgromadzeniu, na którym każda osoba przedstawiała swoje roszczenia dotyczące tego, co uważała za swoje potrzeby. Głosowaliśmy nad każdym roszczeniem i wolą większości decydowaliśmy o potrzebach i umiejętnościach każdej osoby. Dochody fabryki były odpowiednio rozdzielane.
Nagrody przyznawano na podstawie potrzeb, kary zaś wymierzano, opierając się na umiejętno-
ściach. Ci, których potrzeby uznano za największe, otrzymywali najwięcej. Ci, którzy nie wyprodukowali tyle, ile w świetle głosowania potrafili, musieli płacić grzywny w postaci bezpłatnych nadgodzin. Taki był nasz plan. Oparliśmy go na zasadzie bezinteresowności. Wymagał
od ludzi, by nie kierowali się osobistym zyskiem, lecz miłością bliźniego.
Gdzieś wewnątrz siebie Dagny słyszała zimny, nieubłagany głos, powtarzający: Zapamiętaj to —
dobrze to zapamiętaj — nieczęsto spotyka się czyste zło — patrz na nie i zapamiętaj — a któregoś dnia znajdziesz słowa, by określić jego istotę… Słyszała go poprzez krzyk innych głosów, wołających w porywie bezsilnej furii: To nic — słyszałam to juz przedtem — słyszę to wszędzie —
to ciągle ta sama stara śpiewka — dlaczego nie mogę tego znieść? — nie mogę tego znieść! — nie zniosę tego
>>##
<< Były czasy, w których ludzie bali się, że ktoś ujawni ich kumplom jakąś ich tajemnicę. Teraz boją się, że nazwie po imieniu coś, o czym wszyscy wiedzą. Czy
>>##
<< — Naprawdę pan sądził, że chcemy, aby przestrzegano tych praw? — zapytał. — Przeciwnie: chcemy, by je łamano. Lepiej będzie, jeśli pan sobie uświadomi, że nie walczy przeciwko garstce harcerzyków. Wtedy będzie pan wiedział, że nie żyjemy w epoce pięknych gestów. Chcemy rządzić i wiemy, jak to robić. Wy byliście tylko drobnymi szulerami, ale my znamy prawdziwą sztukę, i radzę panu także ją poznać. Nie ma sposobu na rządzenie niewinnymi. Jedyna władza, jaką posiada każdy rząd, to władza nad przestępcami. Kiedy zatem nie ma ich wielu, trzeba ich stworzyć.
Obwołuje się przestępstwami tyle rzeczy, że przestrzeganie prawa staje się niemożliwe. Komu potrzebny jest naród praworządnych obywateli? Nikt nic na tym nie zyska. Ale wystarczy wprowadzić prawa, których nie da się ani przestrzegać, ani egzekwować, ani obiektywnie interpretować — a wtedy stwarza się naród przestępców i można się karmić ich winą. Oto i system, panie Rearden, oto sztuka; a kiedy już pan to zrozumie, o wiele łatwiej będzie nam z panem współpracować.
Przyglądając
>>##
<< Tylko człowiek, który sławi czystość miłości pozbawionej pożądania, jest zdolny do odczuwania czegoś tak niskiego jak pożądanie pozbawione miłości. Proszę jednak zauważyć, że większość ludzi to istoty rozdarte na pół, które wciąż rozpaczliwie przechylają się to na jedną stronę, to na drugą.
Jedną skrajność stanowi człowiek, który nienawidzi pieniędzy, fabryk, drapaczy chmur i własnego ciała. Żywi nieokreślone uczucia wobec niewyobrażalnych kwestii, takich jak sens życia i coś, co nazywa cnotą, i rozdziera szaty z rozpaczy, bo kobieta, którą szanuje, nie wzbudza w nim żadnych uczuć, natomiast wzbudza je, w postaci nieodpartej żądzy, pierwsza lepsza dziwka. Tego człowieka określa się mianem idealisty. Z drugiej strony mamy człowieka zwanego praktycznym, a więc takiego, który gardzi zasadami, abstrakcjami, sztuką, filozofią i własnym umysłem. Zdobywanie dóbr materialnych uważa za jedyny cel życia i kpi sobie z potrzeby zastanawiania się nad ich źródłem i celem ich istnienia. Oczekuje, że będą mu sprawiały przyjemność — i zastanawia się, dlaczego im więcej zdobywa, tym mniej czuje. To właśnie taki człowiek spędza czas na uganianiu się za kobietami. Niech pan zwróci uwagę na potrójne oszustwo, jakiego dopuszcza się wobec siebie. Nie przyznaje się, że potrzebuje poczucia własnej wartości, bo kpi sobie z pojęcia wartości moralnych, a jednak odczuwa wobec siebie głęboką pogardę, wynikającą z poglądu, że jest tylko kawałkiem mięsa. Nie przyznaje się, ale wie, że seks jest hołdem składanym wartościom reprezentowanym przez drugą osobę; usiłuje więc poprzez to, co powinno być skutkiem, uzyskać to, co powinno być przyczyną. Próbuje czerpać poczucie własnej wartości z uległości kobiet, zapominając, że te, które wybiera, nie mają ani charakteru, ani zdania, ani zasad, ani wartości.
>>##
<< — Być kochanym za coś! — rzucił głosem, w którym ścierały się drwina i wyższość. — A więc uważasz, że miłość to kwestia matematyki, wymiany, ważenia i mierzenia, jak funt masła na ladzie sklepowej? Nie chcę być kochany za coś! Chcę być kochany dla samego siebie, a nie za to, co robię, mam, mówię czy myślę. Dla siebie — nie dla swojego ciała, umysłu, słów czy czynów.
— W takim razie… co to znaczy „ty”?
— Gdybyś mnie kochała, nie pytałabyś o to. — W jego głosie pobrzmiewał wysoki, nerwowy ton, jakby oscylował ryzykownie pomiędzy ostrożnością a jakimś ślepym impulsem. — Nie pytałabyś.
Wiedziałabyś.
Czułabyś to. Dlaczego zawsze próbujesz wszystko szufladkować? Nie potrafisz się wznieść poza te małostkowe, materialistyczne definicje? Czy ty nigdy nic nie czujesz?
>>##
<< — Ilekroć ktoś oskarża kogoś o to, że jest pozbawiony uczuć, chce przez to powiedzieć, że jest sprawiedliwy. Chce powiedzieć, że ta osoba nie żywi bezpodstawnych emocji i nie obdarzy ich uczuciem, na które nie zasługują. Chce powiedzieć, że „czuć”, znaczy sprzeciwiać się rozsądkowi, wartościom moralnym i rzeczywistości. Chce powiedzieć… Co się stało? — zapytała, widząc na twarzy dziewczyny nienaturalną koncentrację.
— To… to jest coś, co tak bardzo… i od tak dawna… starałam się zrozumieć…
>>##
<< Niech twoim pierwszym krokiem ku poszanowaniu własnej wartości będzie nauczenie się, aby traktować jako kanibala każdego, kto żąda od ciebie pomocy. Takie żądanie świadczy, że uważa on twoje życie za swoją własność — i o ile to roszczenie samo w sobie jest wstrętne, znacznie wstrętniejsze jest co innego: twoja zgoda. Pytasz, czy w takim razie należy kiedykolwiek komuś pomagać? Nie — jeśli uważa to za swoje
prawo i twój moralny obowiązek wobec niego. Tak —jeśli takie jest twoje własne pragnienie, oparte na osobistej przyjemności, jaką daje ci wartość danej osoby i jej zmagań. Cierpienie jako takie nie jest wartością, jest nią natomiast walka człowieka z cierpieniem. Jeśli postanawiasz pomóc komuś, kto cierpi, rób to tylko z uwagi na jego cnoty, na jego walkę o wyzdrowienie, potęgę jego rozumu, fakt, że cierpi niezasłużenie — wtedy twoje działanie pozostaje wymianą, a jego cnota jest zapłatą za twoją pomoc. Pomaganie człowiekowi pozbawionemu cnót, pomaganie mu tylko dlatego, że cierpi, akceptacja jego wad i potrzeb jako roszczenia jest natomiast akceptacją hipoteki zera na twoich wartościach. Człowiek nie posiadający cnót jest człowiekiem nienawidzącym istnienia i kierującym się przesłanką śmierci; pomaganie mu jest akceptacją jego zła i popieraniem jego destruktywnych działań. Hołd złożony zeru, choćby tylko w postaci grosza, którego braku nie odczujesz, albo życzliwego uśmiechu, na który nie zasłużyło, jest zdradą życia i wszystkich usiłujących je zachować. To
>>
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s